Pohl Frederic - Gateway Brama Do Gwiazd - Rozdzia� 19

Rozdzia� 19



    Czuj� si� tak silny i jednocze�nie tak przera�ony, �e nie bardzo wiem, jak sobie z tym poradz�. S. Laworowna napisa�a na karteczce s�owa komendy, kt�ra przemieni Bezwzgl�dnego Pogromc� - Sigfrida von Psycha w potulnego kotka. Nie musz� patrze� na kartk� - znam te s�owa na pami��. Mimo to powoli i ostro�nie odczytuj� je.
    - Uwaga, Sigfrid, to polecenie nadrz�dne. "Kategoria Alfa Alfa Margaret Trurnan Daniel Merkury Wenus Mars Ziemia sze�� sze�� zero sze��. Wprowad� pasywn� procedur� wyj�ciow�".
    Patrz� na niego. Nic si� nie dzieje.
    - Sigfrid, czy dobrze to powiedzia�em? Przyjmujesz polecenie?
    - Oczywi�cie, Bob. - Wzdrygam si�, bo jego g�os jest zupe�nie taki sam, jak przedtem. Sam nie wiem, czego oczekiwa�em. By� mo�e wyobra�a�em sobie, �e hologram dobrego tatusia zniknie, a zapali si� napis: "Wykonuj�. S�ucham polece�"?
    Ca�y dr��. Nie zastanawiam si� nawet dlaczego, jest to wr�cz seksualne podniecenie. - No wi�c, Sigfrid, stary gracie, znaczy to, �e mam ci� w gar�ci!
    - Oznacza to - odpowiada z cierpliwo�ci� karykatura dobrego papy - �e mo�esz mi wydawa� polecenia. Bob. Polecenia ograniczone oczywi�cie do procedury wyj�ciowej.
    - To znaczy? - jestem zaskoczony.
    - Nie mo�esz zmieni� mojego zasadniczego programu. Na to potrzebowa�by� innej formu�y.
    - W porz�dku - odpowiadam. - A zatem pierwsze polecenie: podaj ten drugi rozkaz.


OG�OSZENIA DROBNE


    BEZBOLESNE ZABIEGI DENTYSTYCZNE, prywatna praktyka. Pe�ne wyposa�enie. Wszelki zakres. Referencje. 87-579.
    NIEPAL�CY NERWUSI w twojej za�odze? Jestem wy��cznym przedstawicielem "Nikotynowego Pogromcy" na Gateway. Kaptur do palenia nie pozbawi ci� twej przyjemno�ci, wsp�towarzyszom wyprawy zapewni natomiast czyste powietrze. Pfon 87-196 (pokazy).




    - Nie mog�. Bob.
    - Chyba musisz.
    - To nie znaczy, �e odmawiam wykonania polecenia. Ja go po prostu nie znam.
    - G�wno! - wrzeszcz�. - Jak mo�esz na� reagowa�, je�li go nie znasz?
    - Po prostu odpowiadam, czy m�wi�c inaczej - ci�gle jest ojcowski, ci�gle cierpliwy - ka�dy fragment polecenia pobudza kolejn� sekwencj� instrukcji. M�wi�c technicznie, ka�de gniazdo kluczowe przechodzi do kolejnego gniazda, kt�re otwiera nast�pny segment.
    - Cholera - zastanawiam si� przez chwil�. - To co ja w�a�ciwie mog� ci poleci�? *
    - Mo�esz spowodowa� odtworzenie kt�rejkolwiej ze zgromadzonych przeze mnie informacji. Na twoje polecenie mog� uczyni� to w dowolny spos�b, jaki le�y w granicach moich mo�liwo�ci.
    - Spos�b? - Spogl�dam na zegarek i ze z�o�ci� zdaj� sobie spraw� z tego, �e ca�a ta zabawa b�dzie si� musia�a nied�ugo sko�czy�. Pozosta�o mi tylko dziesi�� minut. - Czy znaczy to, �e m�g�bym nakaza� ci, by� do mnie m�wi� po francusku?
    - Qui, Robert, d'accord. Que voulez-vous?
    - Lub po rosyjsku... na przyk�ad... - pr�buj� na chybi� trafi� - basso-profondo jak w Bolszom?
    Dobiega mnie g�os jak ze studni: - Da, gospodin.
    - I powiesz mi o mnie wszystko, co zechc�?
    - Da, gospodin.
    - Po angielsku, do cholery!
    - Tak.
    - Lub o innych twoich klientach?
    - Tak.
    Hm, to mo�e by� zabawne. - A kim s� ci szcz�ciarze, drogi Sigfridzie? Poka� ich list�. - Przez m�j g�os zdaje si� przebija� nutka lubie�no�ci.
    - W poniedzia�ek, godzina dziewi�ta - rozpoczyna sumiennie - Jan Iliewski. Dziesi�ta, Mario Laterani, jedenasta, Julie Loudon Martin, dwunasta...
    - Powiedz co� o niej - przerywam.
    Julie Loudon Martin zosta�a skierowana przez Szpital Kings County Genera�, gdzie zosta�a poddana, bez hospitalizacji, sze�ciomiesi�cznemu leczeniu terapi� awersyjn� i aktywatorami wewn�trznej odporno�ci w ramach kuracji antyalkoholowej. Ma w swej karcie dwie pr�by samob�jstwa, kt�re nast�pi�y po depresji poporodowej pi��dziesi�t trzy lata temu. Jest moj� pacjentk� od ...
    - Chwileczk� - przerywam, dodawszy pi��dziesi�t trzy lata do prawdopodobnego wieku macierzy�stwa - obawiam si�, �e Julie nie interesuje mnie za bardzo. Czy m�g�by� mi uzmys�owi�, jak wygl�da?
    - Mog� wy�wietla� holobrazy.
    - Prosz� bardzo! - Natychmiast nast�puje szybki b�ysk, pojawia si� barwna plama i widz� t� drobn� czarn� kobiet� le��c� na materacu - moim materacu! - w k�cie pokoju. Powoli i bez wi�kszego zainteresowania m�wi do kogo� niewidocznego. Nie s�ysz� co, ale z drugiej strony nie bardzo mnie to interesuje.
    - Dalej - rozkazuj� - i kiedy wymieniasz pacjent�w, pokazuj, jak wygl�daj�.
    - Dwunasta, Lorne Schofieid - stare�ki m�czyzna o szponiastych palcach zniekszta�conych przez artretyzm, trzymaj�cy si� za g�ow�. - Trzynasta, Frances Astritt - ma�a dziewczynka, jeszcze przed pokwitaniem. - Czternasta...
    Pozwalam mu odczyta� ca�y poniedzia�ek i po�ow� wtorku. Nigdy nie zdawa�em sobie sprawy z tego, �e tak d�ugo pracuje, ale w ko�cu, jako maszyna, nie m�czy si�. Jedna czy dwie pacjentki wyda�y mi si� interesuj�ce, ale nie by�o w�r�d nich nikogo, kto by�by wart poznania bardziej ni� Yvette, Donna, S. Laworowna, czy inne. - Mo�esz przesta� - m�wi� i zastanawiam si� przez chwil�.
    Nie jest to taka fajna zabawa, jak sobie wyobra�a�em. Poza tym m�j czas dobiega ko�ca.
    - Mog� sobie chyba na co� takiego pozwoli�, kiedy mi tylko przyjdzie ochota - stwierdzam. - A teraz porozmawiajmy o mnie.
    - O co chcia�by� zapyta�?
    - O to, co zawsze przede mn� ukrywasz. O diagnoz�, prognoz�, og�lne uwagi na temat mojego przypadku. Jaki w og�le jestem, wed�ug ciebie?
    - Pacjent Robinette Stetley Broadhead - zaczyna natychmiast - wykazuje umiarkowane symptomy depresji, rekompensowane aktywnym stylem �ycia. Potrzeba pomocy psychiatrycznej wynika z depresji i dezorientacji. Pacjent objawia poczucie winy i na poziomie �wiadomo�ci momentami zdradza afazj� spowodowan� kilkoma epizodami powracaj�cymi jako symbole senne. Wykazuje wzgl�dnie s�aby poci�g seksualny. Jego stosunki z kobietami s� przewa�nie nieudane, cho� orientacja psychoseksualna jest w osiemdziesi�ciu procentach heteroseksualna.
    - A g�wno prawda... - zaczynam reaguj�c z op�nieniem na "s�aby poci�g seksualny i nieudane stosunki". Nie mam jednak ochoty na dyskusje. A poza tym Sigfrid m�wi w tym momencie z w�asnej inicjatywy:
    - Musz� ci� poinformowa�. Bob, �e tw�j czas ju� prawie dobieg� ko�ca. Powiniene� chyba uda� si� do pokoju wypoczynkowego.
    - Bzdura. Nie mam po czym przychodzi� do siebie. - Ale ma racj�. - W porz�dku - m�wi�. - Wr�� do normalnej procedury. Skasuj polecenie. Czy wystarczy? Ju� skasowane?
    - Tak, Robbie.
    - Znowu to samo! - wrzeszcz�. - Zdecyduj si�, kurwa ma�, jak mnie zamierzasz nazywa�?
    - Zwracam si� do ciebie w formie odpowiedniej do stanu twego umys�u lub do stanu, kt�ry pragn� u ciebie wywo�a�.
    - A teraz chcia�by�, �ebym by� dzieckiem? Niewa�ne. S�uchaj! - m�wi� wstaj�c. - Czy pami�tasz wszystko, o czym m�wili�my w czasie procedury wyj�ciowej?
    - Oczywi�cie, Robbie. - I potem dodaje sam z siebie, co jest zaskakuj�ce, bo czas m�j dobieg� ko�ca dziesi�� lub dwadzie�cia sekund temu: - Czy jeste� zadowolony, Robbie?
    - Co?
    - Czy stwierdzi�e� ku swemu zadowoleniu, �e jestem tylko maszyn�? �e mo�esz mie� nade mn� kontrol�, kiedy tylko zechcesz?
    Zaskoczy� mnie. - Czy w�a�nie o to mi chodzi�o? - pytam zdziwiony. Po chwili dodaj�: - W porz�dku, chyba o to. Wi�c jeste� maszyn�, Sigfrid, mog� mie� nad tob� kontrol�.
    - Zawsze przecie� o tym wiedzieli�my, prawda? - rzuca za mn�, kiedy wychodz�. - Ale czy nie obawiasz si�, �e to w�a�nie ciebie trzeba kontrolowa�?



Strona g��wna     Indeks